Spacery dla młodych poszukiwaczy po Wrocławiu

P1010830Wraz z portalem Miejsca Dzieci od kilku miesięcy tworzymy bazę tras dla młodych poszukiwaczy. Obecnie napisaliśmy już 8 tras, które dostępne są na stronie portalu Miejsca Dzieci. Każda trasa zawiera informacje podstawowe o czasie, tym co warto ze sobą wziąć oraz stopniu trudności. Dołączona jest również kolorowa mapka, która ułatwi poruszanie się po mieście.

Nasze trasy to forma gry terenowej, która można wziąć ze sobą, gdy wyruszacie z dzieckiem w miasto. Można przejść całą lub tylko jej fragment. Warto dopasować trudnośc do wieku dziecka.

Zachęcamy do przyglądania się otoczeniu, szukania różnych ciekawych rzeczy wysoko ponad głowami lub nisko przy gruncie. Zadajemy Wam zagadki i opowiadamy ciekawostki oraz legendy w przystępny dla młodego odbiorcy sposób.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA P1090850 P1090821P1010425

 

 

O ciepłych zdrojach, walecznych rycerzach i bardzo starych dębach, czyli wycieczka po Lądku Zdrój

Okolice Lutyni 2013Kiedy Marysia i Jaś wskoczyli już do samochodu pojawiło się bardzo ważne pytanie:

- Gdzie się dziś wybieramy?

– Dzisiaj pojedziemy do Lądka Zdrój (znajdź na mapie). Jest to uzdrowisko w pięknych górach zwanych Złotymi. – odpowiedział tata.

–  Czy te góry są ze złota?

–  Nie, ale wydobywano tutaj złoto. Na północnym ich krańcu leży Złoty Stok. Jak pamiętacie ludzie wydobywali tam złoto i arsen. W Lądku jego skarb też kryje się w głębi ziemi to …..woda.

–    Łeeee woda. Co to za skarb! Wystarczy odkręcić kran.- zdziwił się Jaś.

–    Lądecka woda to woda termalna. Wypływa z głębi ziemi, gdzie jest ogrzewana i wzbogacana o cenne minerały. Okazuje się, że ma dobry wpływ na zdrowie osób, które ją piją i się w niej kąpią. Wiadomo to już od setek lat. Dlatego przyjeżdżają do miasta ludzie, którzy chcą skorzystać z leczniczych właściwości tych źródeł. Spędzają tutaj czas pijąc wodę, kąpiąc się w niej i chodząc na spacery po okolicznych górach. Tych ludzi nazywamy kuracjuszami.

–   Czy my też będziemy tymi kuracojowszami? – zapytała Marysia.

–    Ku-ra-cju-sza-mi. Nie, nie będziemy kuracjuszami, ale posmakujemy wody z tutejszego źródła i powędrujemy ścieżkami spacerowymi. Dowiemy się jakie ciekawe historie kryje Lądek Zdrój. – zachęciła dzieci mama.

–   Brzmi super! Ruszajmy!

 Według legendy pewien pasterz zabłądził w te strony i napił się wody z ciepłego źródła. Gdy wrócił do domu opowiedział innym o niezwykłej wodzie, która wzmacnia i przywraca siły. Wkrótce więcej ludzi zaczęło korzystać ze zdroju. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, że już w XIII wieku korzystano tutaj z kąpieli zdrowotnych – znaleziono urządzenia kąpielowe sprzed 700 lat. Lądek przez całe stulecia funkcjonował dzięki unikalnym właściwościom tutejszych wód. Największy rozkwit przeżywał w XIX wieku kiedy przyjeżdżało tutaj wiele koronowanych głów, a miasto stało się znane w całej Europie.

————————————————————————————————————————————————————————————

Trasa spaceru po Lądku Zdrój – część zdrojowa

Naszą wycieczkę zaczynamy na parkingu na ulicy Kościuszki naprzeciwko budynku należącego do Bielskiego oddziału PTTK, w którym można zaopatrzyć się w książki, mapy, pocztówki, upominki oraz dostać pieczątkę upamiętniająca pobyt w tym mieście.  Warto zaopatrzyć się w mapę „Lądek Zdrój i okolice” ze szczegółowym planem wszystkich tras spacerowych, których jest tutaj niespodziewanie wiele. Szlaki te umożliwiają zaplanowanie wycieczek o różnej trudności i długości .

P1100803Przystanek 1.  Z boku budynku oddziału PTTK w Lądku dochodzimy do barierki nad potokiem Białą Lądecką. Jest tutaj bardzo dobry widok na kryty most.

–    Zobaczcie jaki ładny jest ten most. Co jest w nim niezwykłego?

–    Hmmm on ma dach!

–    No właśnie ten most jest kryty. Łączy dwa budynki po przeciwnych stronach potoku Biała Lądecka.

–    Po co komu most między budynkami?

–   Dobre pytanie mosty zazwyczaj łączą brzegi i są do wykorzystania dla wszystkich. Myślę, że sprawa miała się tak iż ktoś miał dwa budynki po dwóch stronach potoku. Aby przejść z jednego budynku do drugiego musiał wyjść z jednego podejść do mostu przejść przez most podejść ulicą do drogiego budynku i uznał, że zbudowanie mostku, który będzie łączył jego własne dwa budynki znacznie skróci drogę. Aby nie moknąć podczas przejścia most ma dach.

–  Jakie zabawne zwierzątka na nim widać!

–   Bardzo spostrzegawcze odkrycie! Rynny zakończone są wylotami w kształcie…. hmmm no właśnie co to jest?

–    Smok!

–   Bardzo możliwe. – zastanawiał się tata – takie zakończenia nazywamy rzygaczami.

–   Błłłeeee…. to niezbyt piękna nazwa!

–  Z tych rzygaczy deszczówka laje się do potoku, zamiast ciec po ścianach. Potok ten zwie się Biała Lądecka. Jest dość energicznym górskim potokiem z licznymi spadami. Ma to swoje zalety – w takich potokach żyją ryby np. pstrągi. Niestety ma też wady. Miasta, wsie i miasteczka nad Białą Lądecką często muszą się zmagać powodziami. Najpoważniejszą miasto przeżyło w 1997 roku. W niektórych miejscach są do dziś upamiętniające to wydarzenie tablice.

Przystanek 2

Idziemy wzdłuż ulicą Kościuszki w kierunku południowym. Po lewej stronie znajdujemy przejście z bramą, której wejście ozdobione jest płaskorzeźbą przedstawiającą rycerza na koniu, który lancą przebija smoka.

–   Spójrzcie do góry. Co widźcie nad nami?

–   To jakiś rycerz! Ma zbroje i wszystko….

–   Zgadza się to jest rycerz. Czy wiecie co on robi? – zapytała mama.

–   Hmm …. walczy z jakąś brzydką jaszczurką? – zaczęła zastanawiać się Marysia.

–  To smok. Ten rycerz to święty Jerzy. Zgodnie z legendą św. Jerzy był dobrym i dzielnym rycerzem, który uwolnił miasto od smoka, który zjadał jego mieszkańców.  W końcu XV wieku Lądek należał do księcia ziębickiego Jerzego. Książę ów nakazał zbadać lekarzom właściwości wód lądeckich oraz zbudować przy źródełku łaźnię i kaplicę, którą poświęcił opiece św. Jerzego. Dziś budynek koło którego stoimy nazywa się Zakładem Przyrodoleczniczym „Jerzy”.

–  Nieźle, w ten sposób pamięta się księcia do dziś, a przecież żył z 500lat temu. – szybko policzył Jaś.

–   Grunt to się dobrze zapisać w historii jakiegoś miejsca – dodał tata.

–   A co to jest „zakład przyrodoleczniczy”? – zapytała nagle dziewczynka.

–  Dobre pytanie. To jest miejsce, gdzie leczy się ludzi przyrodą. Chodzi o picie wody, kąpiele w basenach termalnych, okłady borowinowe i wiele innych. Ponieważ wszystko związane jest z wodą to chodźcie zobaczyć jak wygląda ten budynek z drugiej strony.

Dzieci cofnęły się kilka kroków do skrzyżowania z ulicą Ostrowicza. Zaczęły przyglądać się co artyści umieścili od frontu budynku Zakładu Przyrodoleczniczego „Jerzy”.

–  Te dzieci to chyba pływają na rybie! – zawołał Jaś

–  Ta ryba to ma dziób! – wtórowała mu siostra.

–   Są też inne morskie elementy na budynku. Zobaczymy ile znajdziecie. – powiedziała mama.

Zadanie. 1

Zakreśl z ciągu liter wyrazy, które oznaczają zwierzątka morskie, które można znaleźć na budynku zakładu „Jerzy”

AKWRAKZUPAMUSZLABIBLIOTEKRABWOJTELROZGWIAZDASAMIECKOLIBERFOKADELFIN

Dzieci wraz z rodzicami ruszyły w dalszy spacer. Naprzeciwko „Jerzego” rozpoczyna się promenada uzdrowiskowa. Idąc nią minęli fontannę, muszlę koncertową, dom zdrojowy, w którym znajduje się kino-teatr i weszli w aleję modrzewi posadzonych tutaj specjalnie by umilać pobyt kuracjuszom.

- Spójrzcie na te drzewa – powiedział tata – to są modrzewie. Iglaki tak jak świerki czy sosny. W odróżnieniu jednak od nich modrzew zrzuca igły na zimę. Wczesną wiosną możemy obserwować wypuszczanie młodych igieł. Jego igły są miękkie i przyjemne w dotyku. Szyszki zaś drobne.

P1100785Po obejrzeniu modrzewi rodzina doszła do głównego placu w części uzdrowiskowej z podświetlaną fontanną, licznymi ławkami i ukwieconymi rabatami. Tutaj regularnie odbywają się koncerty, gra orkiestra. Nad całością góruje budynek kolejnego zakładu przyrodoleczniczego Wojciech. Budynek ma charakterystyczną okrągłą kopułę i bogate neobarokowe wnętrze. Cała rodzina weszła do środka.

–  Ojej jak tutaj ładnie w środku i jakoś tak…staro. – westchnęła Marysia, obracając we wszystkie strony głową.

–  Budynek został zbudowany w XIX wieku, więc ma prawo wyglądać staro. Styl w jakim go zbudowano to neobark stąd takie tu bogactwo elementów. – powiedziała mama. – Ma również ciekawą historię. Kiedy ukochana żona radcy cesarskiego Zygmunta Hoffmanna, Maria zachorowała długo szukał lekarza, który znalazłby skuteczne lekarstwo. Pomysłów było wiele, ale nic nie skutkowało i kobieta coraz bardziej podupadała na zdrowiu. Wtedy lekarz, znajomy rodziny, przeszukał uniwersyteckie biblioteki i zalecił długi pobyt w domu barona w okolicach Lądka Zdrój. Tam jego żona zażywała kąpieli w wodach termalnych i codziennie piła wodę z lądeckiego zdroju.  Po jakimś czasie zaczęła odzyskiwać siły i chęć do życia. Uszczęśliwiony i przekonany o właściwościach leczniczych tych okolic oraz jego wód radca postanowił wybudować duży zakład kąpielowy wtedy nazwany imieniem Marii.

–   To tak jak ja! – zawołała Marysia.

LZ 23–    Dziś nazywa się Wojciech – dokończyła mama -  Można się tutaj wykąpać w basenie termalnym, który znajduje się po tą kopułą oraz napić się wody ze źródła. Ma właściwości lecznicze, szczególnie przy niektórych schorzeniach. Spójrz tutaj – mama wskazała na gablotę – można kupić takie śmieszne kubeczki do picie wody.

– Jej niektóre mają dziwne kształty! Widzę tutaj pieska i Shreka!

– Chodźcie na górę spróbujemy tutejszej wody!

– Czy mogę się jej napić z takiego kubeczka?

– Oczywiście to świetna pamiątka z wycieczki do wód.

Gdy już spróbowali wód źródlanych i obejrzeli niezwykłe wnętrze kopuły „Wojciecha”, wyszli na zewnątrz i poszli w górę ulicą Wolności. Tutaj po kilku minutach spaceru znaleźli wielki dąb.

–  Pamiętacie panią Marię, żonę radcy cesarskiego, która ciężko chorowała i tutaj się wyleczyła? – zapytała mama.

–  Tak! – zawołały dzieci.

–  Maria Hoffmann jeszcze w jeden sposób postanowiła upamiętnić swój pobyt i uzdrowienie w Lądku Zdrój. Nazbierała żołędzi spod dębu, gdzie wypoczywała w drodze do zdroju i wyhodowała z nich malutkie drzewka. Zasadziła je wzdłuż drogi, którą codziennie przebywała podczas swojego pobytu. Niektóre z nich rosną tu do dziś. Dąb Marii ma około 330 lat. Dziś jest pomnikiem przyrody, którego nie wolno niszczyć, ale oczywiście można go dotknąć.

–  Dlaczego ma takie pasy na sobie?

- To stare drzewo i w ten sposób ludzie dbają, aby się nie zaczęło rozpadać.

Zadanie 2.

Przyjrzyjcie się liściom na dębie Marii i tym na zdjęciu. Które z liści na zdjęciu to liść dębu?

liście 5

Wędrując z powrotem w kierunku promenady zdrojowej cała rodzina przeszła się po pięknie odnowionym parku zdrojowym. Rodzice zachwycali się wielkimi wiekowymi drzewami, krzewami i klombami, dzieciom zaś przypadł do gustu plac zabaw.

Las Bukowy k LZPo przerwie i miłym lenistwie na promenadzie uzdrowiskowej tata zachęcił dzieci do dalszego zwiedzania. Cała rodzina ruszyła w górę ulicą Ostrowicza, a potem Leśną, aż do pięknej polany z widokiem na góry. Gdy już nasycili się widokiem skręcili w lewo i poszli w górę lasem Drogą Bukową, oznakowaną znakiem biało-niebieskiego kwadratu. Droga nie przez przypadek jest zwana bukową – w lesie tym przeważają piękne, srebrzysto-szare buki. Po godzinie intensywnego wspinania się, zachwycania się wspaniałymi zapachami i dźwiękami lasu, dotarli na szczyt Trojaka. Tutaj powitała ich imponująca skała – Trojan. Wszyscy wspięli się po ułożonych w stopnie skałach na szczyt, gdzie jest otoczony barierką taras widokowy.

_ Moi drodzy, Tutaj zachowujemy się ostrożnie, bez niepotrzebnego podskakiwania oraz biegania. Łatwo się pośliznąć i spaść! – ostrzegł dzieci tata.

–   Jaki niezwykły widok – zawołał Jaś – szczęście, że mamy tak słoneczną pogodę.

–  Spójrzcie – powiedziała mama – tam w oddali widać masyw Śnieżnika i najwyższy jego szczyt Śnieżnik. Na lewo od nich widać góry Bialskie i Złote. Zaś na prawo znacznie niższe góry Kuźnicze, a za nimi Krowiarki.

Kiedy skończyli podziwiać i uwieczniać nWidok z Trojanaa fotografiach widok zeszli ostrożnie na dół.

Dalej szlak prowadził wzdłuż kolejnych niezwykłych skał.  Zadziwił ich okazały długi na 100 metrów Skalny Mur, poprzedzielane pęknięciami Trzy Baszty oraz dwie wysokie na 20 metrów skały stanowiące  Skalną Bramę. U podnóża bramy zatrzymali się na odpoczynek. Szlak wiódł teraz dość stromą drogą w dół do Zamkowego Rozdroża, skąd już tylko 15 minut wspinaczki na Karpiaka dzieliło ich od podziwiania ruin zamku Karpień.

–  Mamo dlaczego ten zamek tak dziwnie się nazywał?

–  Uważa się, że nazwa pochodzi od jednego z właścicieli, którego herbem rodowy był złoty karp na niebieskim tle. Zamek powstał tutaj, aby chronić rozdroża, przez które przechodziliśmy. Prowadziła tędy ważna handlowa droga – szlak solny. Zamek jednak spotkał los wielu innych dolnośląskich zamków. Około 200 lat po jego wybudowaniu dostał się w ręce rycerza, który był rabusiem i rozbójnikiem. Napadał na okoliczne wsie, miasta i przejeżdżających kupców. Ostatecznie miarka się przebrała, gdy napadł i obrabował klasztor cystersów w Henrykowie. Zjednoczone siły biskupa, księcia i okolicznych miast zdobyły zamek i zrównały go z ziemią. Nie chcieli by ktokolwiek inny na nim zamieszkał.

–  Co się stało z rycerzem? – zapytał zaintrygowany Jaś.Na Trojanie 2

–  Uciekł i dalej trudnił się rozbojem tylko z innego zamku – Homole.

–  Z zamkiem – dodał tata – wiążą się liczne legendy. Wyobraźnię okolicznych mieszkańców rozpalały skarby podobno ukryte pod zamkiem. Jedna z legend opowiada, że w noc wigilijną o północy otwierają się drzwi do skarbca zamkowego. Pewnego roku wybrała się tam kobieta z małym dzieckiem na ręku. Kiedy przyszła północ drzwi skarbca otworzyły się, a oczom kobiety ukazały się nieprzebrane skarby. Kobieta położyła dziecko na posadzce i zabrała się do zbierania kosztowności, kiedy zauważyła że drzwi się zamykają rzuciła się do nich i zapomniała o dziecku. Niestety nie zdołała po nie wrócić. Zrozpaczona czekała cały rok i stanęła znów o północy w wigilię w tym samym magicznym miejscu i znów drzwi otworzyły się. Jaka była radość kobiety, gdy znalazła swoje dziecko całe i zdrowe!

–  To bez sensu, jak on tam mógł przeżyć cały rok bez jedzenia? – zapytał zdezorientowany Jaś

–  To legenda, one nie muszą mieć sensu. Nie podlegają prawom natury. W legendach jest dużo magii. – odpowiedziała mama

–  To po co są legendy?

–  Większość legend opowiada o biednych ludziach chłopach, pasterzach, którzy dzięki swojemu sprytowi zdobywają jakiś skarb albo pokonują potwora i otrzymują nagrodę. Są też takie, które uczą jak powinnyśmy się zachowywać i straszą karą niegrzecznych.

Po obejrzeniu resztek zamku cała rodzina wróciła do przełęczy skąd ruszyli w drogę powrotną dookoła góry Trojak. Czas umilając sobie wymyślaniem historii pełnych magii i sprytnych pastuszków.

—————————————————————————————————————————————————————————-

Trasa: Lądek Zdrój – Trojak – ruiny zamku Karpień na Karpiaku – Lądek Zdrój – trasą spacerową oznaczoną niebiesko-białym kwadratem. Długość około 10 km. Droga od przełęczy zamkowej do Lądka szeroka i łagodna, częściowo wysypana grubym grysem. Podejście na Trojak ostre i strome.

Na trasie punkty widokowe i ławeczki.

Arboretum w Wojsławicach, czyli podziwiając zaczarowany ogród

P1100757Ogrodów na Dolnym Śląsku znajdziecie wiele. Są zazwyczaj elementami kompleksów pałacowo-parkowych, a pałaców, zamków i dworów jest w naszym regionie prawdziwe zatrzęsienie. Większość z nich została zniszczona przez wojnę, dziś możemy jedynie wyobrażać sobie jak wspaniale wyglądały w przeszłości. Tak jak są na Dolnym Śląsku odnowione pałace i dwory, tak są piękne i zadbane ogrody. Arboretum w Wojsławicach  (50 km na południe od Wrocławia, koło Niemczy) należy do najpiękniejszych z nich.

Co to jest arboretum?

Miejsce, w którym kolekcjonuje się i prowadzi badania nad drzewami i krzewami. Wyraz pochodzi od łacińskiego wyrazu arbor – drzewo. Zazwyczaj arboretum jest ogrodem botanicznym specjalizującym się w hodowli jakiegoś rodzaju roślin.

Niewielka miejscowość Wojsławice ma długą historię. Zapewne dlatego, że znajdująca się obok Niemcza jest jednym z najstarszych grodów w Polsce. Pierwsze wzmianki o tej miejscowości mamy z roku 1111 (czyli XII wiek), kiedy to książę Bolesław III Krzywousty nadał rycerzowi Wojsławowi za zasługi wojenne dobra ziemskie koło Niemczy. To właśnie od imienia tego dzielnego rycerza pochodzi nazwa Wojsławice.

———————————————————————————-

OLYMPUS DIGITAL CAMERACzy wiesz skąd pochodzą nazwy miejscowości?

Czasami nazwa miejscowości to zagadka dla wszystkich i do dziś naukowcy się spierają o jej pochodzenie. Zazwyczaj wynika to z tego, że nazwy te powstały strasznie dawno temu, przechodziły pod panowania różnych królów, książąt, a potem państw i na dodatek władcy ci osiedlali na nowo podbitych ziemiach ludzi mówiących innym językiem, o innej kulturze czy religii.

Nazwy miejscowości pochodzą od:

  • imienia właściciela lub jego bliskich np. Wojsławice
  • roślin lub zwierząt, które tam występują lub zapisały się w legendzie założenia np. Jelenia Góra, Wierzbna
  • złóż jakie tam występują np. Złoty Stok
  • funkcji pełnionej przez miejscowość np. Oborniki, bo miejscowość słynęła z obór i krów
  • zawodu jakim parali się mieszkańcy np. Szczytniki (szczyty to tarcze dla drużyny książęcej, które były w tej miejscowości wyrabiane)
  • charakterystycznego elementu krajobrazu np. Bagieniec, Jeziorany

Czasami trzeba się nieźle nagłowić skąd może pochodzić dana nazwa, uważa się, że nazwa Niemcza pochodzi od wyrazu „Niemcy”, którzy odbudowali gród. Niemiec zaś to człowiek „niemy”, czyli nie mówiący tym samym językiem co mieszkańcy miejscowości. Poszukiwanie pochodzenia wyrazu (tzw. etymologia) to bardzo ciekawa zabawa, która uczy i rozwija wyobraźnię, dlatego zachęcam do zgadywania skąd pochodzą nazwy miejscowości, a potem sprawdzania w źródłach.

———————————————————————————————-

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWiemy, że Wojsławice, znacznie później, bo w połowie XVI wieku, zakupił książę brzeski Jerzy II i wybudował dwór z folwarkiem (wielkie gospodarstwo rolne) i parkiem. Swój niezwykły wygląd i ogromny zbiór roślin Wojsławicki ogród zawdzięcza człowiekowi, który zamiast żołnierzem, jak jego bracia, wolał być ogrodnikiem i artystą, nazywał się on Fritz von Oheimb. Zakupił on dobra w Wojsławicach w 1880 roku (czyli ok 140lat temu) i rozpoczął pracę, która zajęła mu większość życia. Fritz kochał swój ogród, zbierał z całego świata ogromną ilość roślin – krzewów, drzew i bylin. Uwielbiał różaneczniki, które według rodzinnej legendy uratowały jego życie w dzieciństwie ( zatrzymał się na krzaku, gdy spadał z grani podczas wędrówki w Alpach). Jedna z odmian została nazwana imieniem Fritza – ‘Von Oheimb Woislowitz’. Zebrał ich ponad 300 odmian. W ogrodzie stworzył specjalny system nawadniania, wytyczał kręte alejki i punkty widokowe. Potrafił za rzadkie okazy roślin zapłacić niebotyczne sumy, a z zakupów cieszył się jak dziecko z prezentów pod choinką. Ogród z czasem stawał się coraz bardziej znany i odwiedzało go wielu ludzi. Fritz tak uwielbiał oprowadzać po nim gości, że musiano go na obiad wołać za pomocą megafonu! Właściciel nawet po śmierci nie rozstał się ze swoim ogrodem, w 1928 roku został tutaj pochowany.

Obraz 364Zanim zagłębicie się w alejki ogrodu zachęcam, aby zajrzeć do bardzo ciekawego zbioru zabytkowych maszyn rolniczych oraz sprzętów wykorzystywanych kiedyś w gospodarstwie domowym. Osobiście uwielbiam oglądać sprzęty domowe i zastanawiać się do czego służyły. To fantastyczne jak od wieków ludzie ułatwiają sobie pracę, często na bardzo proste sposoby. Inna zaskakującą rzeczą jest jak wiele wynalazków nie znalazło następców przez setki lat.

Spróbujcie znaleźć następujące przedmioty:

  • tarę do prania (czy wiecie jak się ją używało?)
  • magiel
  • gofrownicę
  • prasę do sera (po co prasować ser?)
  • żelazko

———————————————————————————————————————————————————————–

P1100755Teren nadaje się doskonale na rodzinny jednodniowy wypad również z wózkiem. Koniecznie weźcie koc i sprzęt piknikowy – wyznaczone są tereny do odpoczywania. Na teren ogrodu nie mogą wchodzić psy, więc nawet maluszki mogą swobodne po trawie pobiegać bez ryzyka wdepnięcia. W niektórych miejscach ogrodu rozstawione są leżaki, znajdziecie też urocze altanki i oczywiscie ławki.

Jest łazienka z szerokim podjazdem dla wózków oraz pokój dla matki z dzieckiem.

Ze szczytu Czereśniowego Wzgórza rozciąga się wspaniała panorama na Przedgórze Sudeckie, Ślężę, Góry Sowie i Karkonosze. Czereśniowy sad na wzgórzu oczywiscie kwitnie, ale krótko, bo na przełomie kwietnia i maja.

Ciekawym urozmaiceniem zwiedzania jest trasa „podążaj za króliczkiem”. W różnych miejscach ogrodu dzieci mogą znaleźć wyrytego na kamieniu króliczka.

Najwięcej ludzi do ogrodu przyjeżdża w weekendy, podczas których często mają miejsce plenerowe imprezy. Szczyt zwiedzających pojawia się w maju i czerwcu ze względu na spektakularne kwitnienie różaneczników, ale ogród interesujący jest przez cały czas otwarcia czyli od 28 kwietnia do 6 października. W 2013 przyznano mu certyfikatu Pokazowego Ogrodu Amerykańskiego Towarzystwa Liliowcowego, gdyż ma największą w Europie kolekcję liliowców. Późnym latem zakwita tutaj ponad 300 gatunków i odmian hortensji.

Wstęp płatny.

Kontakt: http://arboretumwojslawice.pl/

Do dyspozycji gości ogrodu:

bezpłatny parking i toalety,
− toaleta dla niepełnosprawnych,
− wózek dla niepełnosprawnych,
miejsce do przewijania małych dzieci,
− ratownik medyczny w weekendy i w święta,
− internet bezprzewodowy Wi-Fi,
− gniazdka z prądem przy stolikach,
− teren piknikowy i miejsca do grillowania,
łączki do leżenia na własnym kocyku,
− dwa punkty gastronomiczne: na folwarku i w ogrodzie,
− weekendy tematyczne
− punkt sprzedaży roślin.*

*Informacja pochodzi z oficjalnej strony Ogrodu.

W krainie karpia i ptaków, czyli Dolina Baryczy.

 P1100581Jeżeli lubicie wędrować i obserwować ptaki to Dolina Baryczy jest do tego doskonałym terenem. Już samo oglądanie mapy zapowiada wspaniałą przygodę – ścieżki konne, rowerowe, piesze i edukacyjne. Co krok stary dwór, ruiny zamku, przedwojenny cmentarz czy zabytkowa aleja drzew. Przede wszystkim jednak stawy, pomiędzy którymi wędruje się wytyczonym trasami, napotykając na czatownie i wieże obserwacyjne. Najlepszą porą na podglądanie ptaków jest wiosna, gdy liście nie zasłaniają nam widoku, a wielkie stada zlatują się tutaj na gniazdowanie. Nie zapomnijcie lornetki!

Trasy nadają się na każde nóżki oraz wózki, ze względu na to, że jest płasko, a ścieżki szerokie i przystosowane do rowerów.

Skąd te stawy, czyli historia wytopu rudy żelaza.

Stawy zostały stworzone sztucznie przez człowieka. Do dziś trzeba je regularnie czyścić, odmulać, a nadmiar szuwarów wycinać inaczej całkowicie by zarosły. Jeżeli na swojej drodze natkniecie się na staw z niewielką ilością wody, to jest od właśnie w trakcie takiego „sprzątania”

Stawy w Dolinie Baryczy zostały stworzone przez człowieka dawno temu, bo o około XIII wieku. Tereny te zamieszkane były przez ludzi trudniących się wydobyciem rudy darniowej i wytopem z niej żelaza. Co to takiego ta ruda darniowa? Otóż gdy przez podmokłą łąkę przepływa rzeczka często zdarza się, że pod warstwą gleby natkniemy się czerwonobrunatną skałę podobną do zmielonej kawy. Jest to ruda żelaza. Grubość takiego złoża jest zazwyczaj niewielka, ale odkrycie przez człowieka wiele tysięcy lat temu faktu, że z tej skały można uzyskać żelazo wprowadziło człowieka w epokę żelaza. Z żelaza robi się zdecydowanie lepsze i trwalsze narzędzia czy broń niż z miedzi, drewna czy kamienia.

Pytanie: Czy wiesz co w twoim otoczeniu wykonane jest z żelaza?

Rudę darniową wydobywano ręcznie zdzierając glebę, a następnie warstwę samej rudy. Poza przetapianiem w dymarkach w wyniku, którego uzyskiwano sztabę żelaza nadającego się do obróbki przez kowala, rudę wykorzystywano do…budowy domów. Dom z rudy darniowej znajdziecie między Krośnicami, a Kotlarką (w miejscowości Kotlarka Osada) na trasie szlaku czerwonego. Ruda jest odporna na mróz i wilgoć, a na dodatek dość powszechna, stąd zastosowanie jej w budownictwie.

Skoro łąkę już rozkopano, powstawał niezbyt głęboki dół, który w naturalny sposób wypełniał się wodą. Z czasem ludzie zaczęli hodować w tych stawach ryby. Ponieważ dni postnych w Średniowieczu było bardzo dużo ryba, jako potrawa w poście dopuszczalna, była poszukiwana. W stawach w Dolinie Baryczy hodowane są 34 gatunki ryb, ale zdecydowana większość to karp. Jesienią w Miliczu odbywa się Święto Karpia niekwestionowanego bohatera tej krainy.

Trasa: Ścieżka przyrodnicza „W krainie Stawów”.

 

Długość: 6,5km, trasę jednak można skrócić.

Trudność : bardzo łatwa, teren jest płaski. można przejść ją z wózkiem

Warto pamiętać o lornetce i fakcie, że na stawach może silnie wiać – czapki wskazane.

Parking: Zaraz przed znakiem „Ruda Milicka” znajduje się oznakowany parking z miejscem na piknik.

Na trasie miejsca przystankowe z dobrze pomyślanymi i ciekawymi tablicami informacyjnymi i ławeczkami. Szczególnie tablice, gdzie można kręcić kołem lub zaglądać pod klapkę zainteresują dzieci. Na trasie znajdują się punkty obserwacyjne, czatownie i widokowa wieża Ptaków Niebieskich w Grabownicy (do tej jednak lepiej dojechać samochodem).

Trasa oznakowana białym kwadratem z zieloną kreską.

W Rudzie Milickiej znajdziecie też ładny, nowy plac zabaw.

„Na ścieżce zlokalizowanych jest 8 przystanków tematycznych:

  1. Piętrowa budowa lasu
  2. Skraj lasu
  3. Hodowla ryb na stawach
  4. Sukcesja na stawach
  5. Szuwary
  6. Ryby stawów milickich
  7. Bezkręgowce wodne
  8. Budowa i funkcjonowanie stawu” (informacja ze strony http://www.barycz.pl)

P1100567Stacja 1 Leśniczówka

Ruda Milicka – nazwę swoją zawdzięcza wydobyciu w tych okolicach rudy darniowej. Ciekawostką jest to, że na wielu domach we wsi zauważycie rzeźby ptaków występujących w okolicy. Ile ptaków uda Wam się wypatrzeć?

Leśniczówka, którą znajdziecie na skraju Rudy Milickiej przy wjeździe od strony Milicza to budynek, w którym mieszkał leśniczy – zarządca lasów należących do rodu Maltzanów. Ród ten miał te ziemie w posiadaniu od XVI wieku (ich pałac znajdziecie w Miliczu). Budynek jest zbudowany w technice zwanej „murem pruskim” oznacza to, że drewnianą konstrukcję wypełniono cegłami. Czy widzicie drewnianą konstrukcję budynku?

P1100572Trasa dalej prowadzi piękną, leśną ścieżką. Po drodze słuchając śpiewu ptaków możemy przeczytać informacje o piętrach lasu i roli leśnych bagienek. Warto zatrzymać się przy przepływających strumykach i przyjrzeć się kto w nich mieszka. Wiosną okoliczne kałuże pełne są rechotu żab i kumaków. W lesie w podszycie znajdziecie całe pola zawilców. Ścieżka wychodzi na szlak pieszy i rowerowy, który biegnie po starej trasie wąskotorówki – jej wagoniki można zobaczyć w Miliczu koło supermarketu Eko (wjazd drogą nr 15 od Trzebnicy).

Idąc wzdłuż trasy nieistniejącej kolej napotykamy stary dąb cały w wielkich dziurach. Ich twórcami były larwy rzadkiego chrząszcza kozioroga dębosza. Charakterystyczną cechą tego dużego, bo mierzącego nawet 56mm owada są długie czułki. Ponieważ żyje on tylko w dębach jego liczebność spada, a on sam objęty jest ochroną gatunkową. Larwy kozioroga żywią się wnętrzem drzewa i postawiają długie żerowiska – nawet 1metrową dziurę,  niestety osłabiając w ten sposób same drzewa.Największa w Polsce populacja kozioroga występuje właśnie w Dolinie Baryczy.

Droga prowadzi nas przez Rudę Milicką, gdzie dochodzimy do mostku na rzecze Prądni. Znajduje się tutaj XIX wieczny drewniany jaz. Po co jest jaz? Przyjrzyjcie się poziomowi wody po jednej i drugiej stronie jazu. Czy widzicie różnicę? Jaz służy do regulacji ilości wody w stawach.

Dalej kierujemy się drogą na Nowy Zamek i dochodzimy do zakładu rybackiego „Stawno”. Ścieżka prowadzi nas jeszcze kawałek prosto do stacji, gdzie znajdziemy ciekawie zaprezentowane informacje o płazach występujących na terenie rezerwatu. Po czym zawracamy do folwarku Stawno i idziemy dość dziurawą drogą. Po lewej stronie mijamy staw Wilczy Mały i Duży. Tutaj znajdują się punkty obserwacyjne ptaków i czatownia.

Wypatrzeć tutaj można liczne ptaki od znanych nam z miasta kaczek krzyżówek, łabędzi i łysek poprzez perkozy czy gęsi zbożowe aż po żurawie.

P1100588

Żurawie

Ile żurawi widzisz na zdjęciu?

Żurawie ze zdjęcia brodzą w mule po spuszczonym stawie szukając w nim przysmaków. Mają długie nogi i długie szyje. To co różni je od znanych nam lepiej bocianów (również bardzo licznie występujących na terenie rezerwatu) czy czapli to gęsty „ogon”, który formują pióra złożonych skrzydeł.

P1100607

Perkozy

Perkoz dwuczuby – to inny z mieszkańców stawów. Dlaczego dwuczuby? Łatwo się zorientować, gdy przyjrzycie się ozdobie jego głowy na zdjęciu.

Obserwując perkozy przyjrzyjcie się jak długo potrafią zniknąć pod wodą i pojawić się w zupełnie innym miejscu. W odróżnieniu od znanych nam z miast kaczek krzyżówek perkozy nurkują pod wodę w pościgu za rybią potrafią przepłynąć 40metrów! Perkoz przyciska skrzydła do ciała, łapy wygina skośnie do góry zamieniając się w małą podwodną torpedę.

Obserwacje ptaków można prowadzić z brzegu stawów z czatowni lub wieży obserwacyjnej. Widokowa wieża Ptaków Niebieskich w Grabownicy dostarcza całej rodzinie nie lada atrakcji. Już samo wspinanie się na górę jest duża przyjemnością i oglądanie stawu z coraz większej wysokości. Staw jest siedliskiem lęgowym żurawia, podgorzałki, gęgawy, bąka i bączka.

P1100628

Informacje na temat historii, przyrody, turystyki, dostępnych ścieżek turystycznych, birdwachingu i noclegów w Dolinie Baryczy znajdziecie na www.barycz.pl

Polecamy mapę Dolina Baryczy. Stawy Milickie. Wydaną przez Galileos

Zdobywamy nieczynny wulkan, czyli wycieczka na Ostrzycę Proboszczowicką

P1100548Miliony lat temu kraina ta była ponura i groźna. Ze szczytów jednych wulkanów spływała gorąca lawa, inne tylko groźnie pomrukiwały zapowiadając kolejny wybuch. W powietrzu unosiły się trujące wyziewy i gęsty pył wulkaniczny, który pokrywał wszystko grubą warstwą.

Dziś Kraina Wygasłych Wulkanów – jak nazywa się Pogórze Kaczawskie – to piękna, pagórkowata, porośnięta lasami i pokryta polami część Dolnego Śląska. Można tutaj znaleźć pozostałości po historii sprzed milionów lat, ale trzeba umieć szukać.

Proboszczowice – Ostrzyca Proboszczowicka, (szlak żółty)

czas: 2 godziny spokojnego spaceru z dzieckiem

Trudność: początek trasy jest dość prosty, podejście jest łagodne. Jednak podejście po schodach (około 400) na sam szczyt czopu jest ostre i wymaga sprawnych nóżek. Polecane w suche, bezwietrzne i ciepłe dni, zimą lub po deszczu może być na schodach dość ślisko a zatem niebezpiecznie. Szczyt jest odsłonięty co powoduje, że w wietrzne dni będzie tam nieprzyjemnie.

Informacje praktyczne:

Zaparkować można w kilku miejscach my proponujemy zaparkowanie na parkingu przy kościele w Proboszczowicach. Jest jednak parking bliżej wejścia na szczyt – oznakowany, przy którym znajdziecie bardzo ładnie urządzone miejsce piknikowe z ławeczkami, koszami, zadaszeniem oraz wydzielonym miejscem na ognisko. Przygotowane jest też drzewo na opał. Korzystanie jest bezpłatne. Oczywiście sprzątamy po sobie!

Na odcinku żółtego szlaku aż do podnóża czopu Ostrzycy znajdziecie co jakiś czas ławki. U podnóża znajduje się tablica informacyjna oraz zaczyna się ostre podejście po kamiennych schodach, aż na sam szczyt.

Trasa

Z parkingu podchodzimy do drogi prowadzącej na szczyt (oznakowana szlakiem żółtym). Wkrótce wychodzimy ze wsi i wędrujemy wśród pól. Po lewej stronie mijamy boisko z ławeczkami. Stojący przy drodze wśród dębów głaz to resztki przedwojennego pomnika zapewne pamięci mieszkańców wsi, którzy polegli podczas I Wojny Światowej.

Zadanie:

Zamknij oczy i słuchaj. Co słyszysz? Czy śpiew ptaków? Może pianie koguta? Szum wody? Traktor na polu? Spróbuj rozróżnić i nazwać różne dźwięki.

Jeżeli jesteś na wycieczce wiosną lub latem, to jednym z dźwięków, które prawie na pewno usłyszysz jest śpiew skowronka. Jest to niewielki ptaszek polny, który charakteryzuje się wspaniałym, radosnym trelem. (tutaj znajdziesz próbkę).

Zadanie:

Przyglądaj się mijanym śladom. Będą szczególnie wyraźne jeżeli jest błoto, ale na wyschniętej ziemi też można znaleźć wiele śladów. Im wcześniej przyszedłeś na wycieczkę tym więcej ciekawych śladów znajdziesz. My znaleźliśmy w lesie taki ślad. Czy wiesz czyj to ślad? (odp. sarny)

P1100546

Wędrując lasem, żółtym szlakiem zauważysz wiele kamieni. Najczęściej znajduje się tutaj bazalt. Jest to skała wulkaniczna, która powstała z wylewającej się na powierzchnię lawy. Kiedy lawa stygła na powierzchni wielokrotnie pękała tworząc słupy, które dziś możemy znaleźć na Ostrzycy (zdjęcie poniżej). Kierunek ułożenia słupów pokazuje nam kierunek płynięcia lawy. Bazalt wykorzystuje się do produkcji dróg, gdyż jest bardzo twardy.

P1100531

Ostrzyca nie jest wulkanem tylko tzw. nekiem, czyli tym co po wulkanie zostało. Oryginalnie stożek wulkanu był znacznie wyższy. Dziś wchodząc na szczyt wchodzimy po tym co było we wnętrzu wulkanu, czyli zastygniętej przed wiekami lawie.

Czy wiesz co to jest wulkan?

Ziemia jest w środku bardzo gorąca, a jej wnętrze jest płynne. Jednak powierzchnia, po której chodzimy jest  twarda i zimna. Czasami to gorące wnętrze wylewa się przez otwory w ziemi, które nazywamy wulkanami. Te gorące, płynne wnętrze to lawa. Z wnętrza wulkanu podczas wybuchu wydostaje się również gaz i dużo pyłu. Lawa szybko spływa ze zbocza wulkanu i zastyga pod wpływem powietrza lub wody (jeżeli wulkan jest pod wodą).

P1100528Szczyt Ostrzycy jest zbudowany z litej skały bazaltowej – bazanitu. Zbocza pokrywają bazaltowe gołoborza, czyli miejsca pokryte głównie kamieniami z niewielka ilością roślinności. Ze szczytu roztaczają się fantastyczne widoki na Góry i Pogórze Kaczawskie, w piękną pogodę można nawet dostrzec Karkonosze. Okolica jest pełna innych wspomnień wulkanicznej przeszłości tego regionu – na północnym wschodzie widać wulkaniczny stożek Grodźca i odsłonięty czop wulkaniczny – rezerwat przyrody nieożywionej „Wilcza Góra”.

Jeżeli tak jak my wybraliście się na Ostrzycę wiosną to ostrożnie stąpajcie, gdyż możliwe, że wypatrzycie wygrzewającego się w pierwszych ciepłych promieniach słońca węża lub jaszczurkę. My wypatrzyliśmy zaskrońca. Zaskrońce nie są jadowite. Żywią się małymi gryzoniami, żabami i rybami, które połykają bez uśmiercania.

P1100537

Zakończyć wędrówkę można piknikiem i ogniskiem, które rozpalamy tylko w miejscu do tego przeznaczonym. Jeżeli macie jeszcze trochę czasu polecamy wizytę we Wleniu i wdrapanie się na wzgórze, gdzie stoją ruiny zamku Lenno. Jest to pierwszy murowany zamek w Polsce zbudowany na bazaltowej skale – kolejne to pamiątki po wulkanicznej przeszłości tych ziem. Z Proboszczowa dojeżdżamy do Wlenia malowniczą drogą przez Bełczynę i Bystrzycę.

_______________________________________________________________________________________

Pogórze Kaczawskie przez długi czas było zaniedbane, a w wielu miejscach znajdziecie informacje, że jest to teren rolniczy z wieloma porzuconymi gospodarstwami. Obecnie jednak sytuacja zmienia się na lepsze infrastruktura turystyczna bardzo się poprawiła poza oznakowanymi szlakami, ścieżkami edukacyjnymi oraz agroturystyką znajdziecie ciekawe inicjatywy lokalne, które urozmaicają pobyt.

Góry Suche – Andrzejówka – trasy dla rodziców

Góry Suche znajdują się w górach Kamiennych w Sudetach Środkowych. Gdy spojrzy się na nie z góry (np. na mapie), to widać, ze mają kształt rogala. Ich najwyższym szczytem jest Waligóra (934-936 m n.p.m.). Nazwa – Góry Suche- pochodzi od suchych dolinek często występujących w pasmie tych gór.

Góry Suche pomimo, że niezbyt wysokie wcale nie są proste dla niewprawnego turysty. Uważa się je z góry wysokie…w miniaturze. Szczególnie ze względu na bardzo ostre podejścia i zejścia wymagające umiejętności i kondycji. Dlatego rodzicom polecamy tylko niektóre trasy.

Warto wspomnieć, że w okresie wiosenno-letnim można tutaj spotkać żmiję zygzakowatą, dlatego zaleca się noszenia butów za kostkę. Oczywiście zauważoną żmiję omijamy, gdyż jest to gatunek chroniony.

Schronisko Andrzejówka, Przeł. Trzech Dolin

Wszystkie proponowane przez nas trasy zaczynają się właśnie tutaj. Do schroniska można dojechać samochodem i zaparkować.  Znajdują się tutaj ławeczki, duża łąka i miejsca do palenia ogniska. Wiele osób spędza czas przy schronisku bawiąc się na trawie i opalając w górskim słońcu. Zimą jest tutaj czynny stok narciarski z wyciągiem, obok zaś znajduje się ośla łączka na sanki (ale uwaga zimą kiedy pojawia się śnieg zjeżdża się tutaj cały Wałbrzych i okolice i zaparkowanie, a nawet wycofanie graniczy z cudem).

Doskonałe miejsce dla małych dzieci (właśnie stąd poszliśmy w nasza pierwsza wyprawę z dzieckiem wtedy 8miesiecznym).

Ze schroniska w kilku kierunkach wychodzą szlaki piesze i rowerowe.

Schronisko wybudowano w 1933 w stylu schronisk górskich. Nazwa pochodzi od imienia Andreasa Bocka (aptekarza z Wałbrzycha) inicjatora jego budowy i pomimo prób zmiany nazwa się utrzymała. Warto wspomnieć, że w 1936 schronisko gościło królową holenderską Wilhelminę z córką księżną Julianną.

Trasa1 Andrzejówka – Rogowiec (4,5km w jednym kierunku, około 2 godziny z dzieckiem)

Trasę rozpoczynamy ze schroniska Andrzejówka szlakiem żółtym. Trasa wiedzie nas lasami głównie świerkowo- bukowymi. Niestety dość duże odcinki wysypane są kamieniami, co uniemożliwia przejście trasy z wózkiem. Na wózek nadaje się tylko pierwszy odcinek, który jest pod górę, ale zaprowadzi nas na piękną łąkę z widokiem na góry.

Piękną nagrodą za cały trud dotarcia do ruin zamku Rogowiec są wspaniałe panoramy na góry, które widać z punktu widokowego. Podejście na sam szczyt Rogowca, gdzie znajdziecie ruiny XIII wiecznego zamku jest bardzo ostre i nie polecamy go dla młodszych dzieci.

Zamek jest najwyżej położonym zamkiem w Polsce. Został wybudowany w XIII wieku na rozkaz ówczesnego księcia świdnickiego Bolka I jako element ciągu umocnień, których celem było strzeżenie granicy z Czechami oraz szlaku handlowego, który biegł u stóp góry. Jak wiele innych zamków na Śląsku stał się w XV wieku siedzibą rycerzy-zbójników, którzy napadali na  kupców i wędrowców ograbiając ich z dobytku i żądając od rodziny okupu. Źli rycerze Schellendorfowie siali strach i spustoszenie przez ponad 70lat, aż zamek został zdobyty i wysadzony w powietrze. Nigdy nie został odbudowany.

Zamek podzielony był na  zamek górny, dolny i międzymurze. Dziś wędrując wśród jego ruin dość łatwo zorientujecie się gdzie był zamek górny i dolny, możecie spróbować wypatrzeć fragmenty murów oraz okrągłej wieży, której mury miały nawet 3,6metra grubości. Ponieważ był to zamek o charakterze obronnym, a nie rezydencja mieszkalna, było tutaj dość ciasno. Na małej przestrzeni znajdowały się stajnie, pomieszczenia gospodarcze i mieszkalne dla załogi. Wieża służyła oczywiście za punkt obserwacyjny.

Podczas wędrówki można wspólnie z dziećmi przyjrzeć się dokładnie napotykanym drzewom. Więcej o tym jak rozmawiać z dziećmi o drzewach znajdziecie tutaj

Trasa 2 Zielony Szlak  Andrzejówka – Sokołowsko (sokolowsko.pl)

Jest to piękna trasa, która wiedzie między górami. Oznakowana ścieżką dydaktyczną – znajdziecie tutaj kilka ciekawych tablic o przyrodzie regionu w tym o wspomnianych wcześniej żmijach.Pod drodze godne uwagi są ruiny zamku Radosno, które widać na górze (aby się na nie wspiąć potrzeba zboczyć ze szlaku na szlak żółty – bardzo ostre podejście), skałki, piękne stanowiska buków oraz łąki łopianów. Po drodze znajdziecie miejsca postojowe oraz tzw. bacówkę. Jest to okrągła, zadaszona budowla drewniana, w której turyści w śpiworach mogą spać (stąd te długie ławki).

Tablice edukacyjne, które spotkacie na trasie mają elementy wypukłe i podpisy alfabetem Braille’a, co rodzi pytanie w jaki sposób osoba niewidoma postrzega las i daje pomysł na zabawę. Skoncentrowanie się na tym co odbierają nasze zmysły nie jest łatwe, wymaga ćwiczenia, gdyż dzisiejszy człowiek nie jest przyzwyczajony do tego aby się zatrzymać i wyciszyć. Tym bardziej warto tę umiejętność ćwiczyć. Jeżeli dzieci nie będą zainteresowane opowiedz im, że dawniej ludzie, którzy mieszkali w lasach lub niewielkich przesiekach, którzy byli myśliwymi i tropicielami musieli słuchać i czuć las. Poćwiczcie bycie tropicielem. Co mówią Wam zmysły?

Czujemy las

Zamknij oczy i postaraj się poczucie las wszystkimi zmysłami. Co czujesz? Postaraj się skoncentrować na informacjach z różnych zmysłów.

  • Jakie zapachy czujesz? Jak pachnie las? Cy umiesz nazwać te zapachy? powąchajcie wspólnie ziemię, rośliny, ścięte pnie i drzewa i sprawdźcie z jakich elementów składa się zapach lasu. Co pachnie ładnie a co brzydko.
  • Co słyszysz? Las jest pełen dźwięków zwierząt, szumu liści, wody etc. Czy umiesz rozpoznać te dźwięki?
  • Co czujesz skórą? Ciepło słońca, powiew wiatru na policzku?

Żmija zygzakowata – Gatunek Chroniony!!!

Żmije to jedyne w Polsce jadowite węże o złej sławie.Mają około 50-60cm długości , ciało krępe i pokryte łuskami. Na grzbiecie charakterystyczny zygzakowaty wzór występuje niestety tylko u form miedzianych i szarych, a żmija może być nawet jednolicie czarna. Elementem, który odróżnia żmiję od innych węży w Polsce jest pionowa źrenica…. tylko kto będzie wężowi zaglądał w oczy?

Żmije zimują w norach, nierzadko w dużych grupach. Wczesną wiosną można je spotkać wygrzewające się na ścieżkach (tak właśnie spotkaliśmy żmiję ze zdjęcia). Wąż poluje na drobne ssaki, jaszczurki, żaby pisklęta ptaków. Ofiary są najpierw uśmiercane jadem. Oczywiście żmija nie poluje na ludzi, a zaniepokojona najczęściej wybiera ucieczkę. Zaatakowana, broni się głośno sycząc. Jeżeli nie padnie ofiarą jeży, bocianów czy ptaków drapieżnych oraz człowieka dożywa nawet 20lat.

Wędrując szlakiem dotrzecie do niewielkiej górskiej miejscowości Sokołowsko zwanej czasami polskim Davos ze względu na charakterystyczny mikroklimat.  Sokołowsko jest tak niezwykłą miejscowością, że należy mu się osobny wpis. Koniecznie przejdźcie się po Sokołowsku, poszukajcie starego rozpadającego sanatorium, które wygląda jak wielkie zamczysko, małej  cerkwi, malunków na ścianach domów czy poniemieckiego cmentarza.

Wycieczka tropicieli – Park Szczytnicki we Wrocławiu

Tym razem proponujemy własną grę terenowa dla dzieci po Parku Szczytnickim we Wrocławiu.

Gra dla dzieci od 6lat.

Weźcie ze sobą:

  • wydrukowane zdjęcia z naszej strony (lub z innych przelinkowanych stron)
  • długopisy/ flamastry
  • lupę
  • centymetr

Zabawę zaczynamy w parku Szczytnickim koło mostu Zwierzynieckiego.

Zad. 1 Szczyty

Nazwa park Szczytnicki pochodzi od nazwy wsi Szczytniki. Dziś jest to dzielnica Wrocławia, ale dawniej była tutaj wieś, wśród której wielu mieszkańców produkowało tarcze dla drużyny książęcej tzw. „szczyty”. Spójrz na zdjęcie przedstawiające drużynę książęcą  i policz ile jest na niej tarcz. Zdjęcie znajdziesz tutaj >>>

Zadanie 2. Most Zwierzyniecki i punkt kontroli przepustek

Most Zwierzyniecki jest prawdziwym majstersztykiem i perełką wśród mostów.  Jest to stalowa konstrukcja w kształcie łuku. Oba łuki po bokach mostu mają liczne elementy kratowe.  Most ozdobiony jest czterema secesyjnymi obeliskami z czerwonego piaskowca i eleganckimi latarniami.

Obok są projekty dwóch wrocławskich mostów, który z nich to most Zwierzyniecki?

Na moście przyjrzyjcie się uważnie filarom i znajdźcie na nim 4 elementy należące do herbu Wrocławia.

Obok mostu znajdziecie punkt kontroli przepustek.  Pracujący w nim strażnicy sprawdzali, czy osoby wjeżdżające do miasta nie mają dżumy. Jeżeli mieli objawy poddawano ich kwarantannie.

Zadanie 3 Stare wejście do ZOO

Idąc wzdłuż ulica muru ZOO szybko natkniecie się na budynek z pięknymi płaskorzeźbami.Jest to budynek starego, przedwojennego wejścia do ZOO – jakie zwierzęta znajdują się na jego elewacji?

  1. orzeł, kozica, renifer
  2. kozica, orzeł, jeleń
  3. sowa, lew, żyrafa

Przyjrzyjcie się przedwojennemu zdjęciu, które znajdziecie tutaj . >>>  oraz stanowi obecnemu, co się zmieniło? Czy wiecie jaki był napis na bramie? W jakim jest języku i dlaczego?

Zadanie 4 Iglica – karta do ściągnięcia  iglica zadanie

Iglica to charakterystyczny masz, ustawiony 3 lipca 1948 na terenach wystawowych koło Hali Stulecia.  Wsparta jest na trójnożnej podstawie przykręconej do zakotwiczonych głęboko w gruncie śrub z gwintem. Czy umiecie znaleźć te śruby? Przy pomocy centymetra zmierz średnicę gwinta śruby.

Pierwotnie iglica miała 106metrów wysokości, ale przechodząca nad Wrocławiem burza z piorunami jeszcze przed inauguracją wystawy, na którą  iglica została postawiona zrzuciła na ziemię kilka zwierciadeł i wygięła jej szczyt.

Zastanów się,  co można było zrobić?

Znalazło się dwóch śmiałków z klubu wysokogórskiego, którzy za pomocą nieznanej wtedy techniki wspinania weszli na szczyt. Emocjonująca wspinaczka zajęła im 24godziny – również w deszczu- a zdjęcie połamanych elementów kolejne 6.

Policz: Ile godzin w sumie śmiałkowie byli na górze?

Zadanie 5. Pawilon Czterech Kopuł

Po lewej stronie Iglicy znajdziecie Pawilon Czterech Kopuł. Stoi przed nim grupa czterech rzeźb przedstawiających ludzi pracy. Przyjrzyjcie się im i zastanówcie kto jest: górnikiem, hutnikiem, matka, rolnikiem.

Zadanie 6. Pergola

Pergola jest to budowla stosowana w architekturze ogrodowej już od średniowiecza. Ta wrocławska jest bardzo masywna zbudowana z podpór żelbetowych od góry osłonięta kratami, po której wspinają się bluszcze.

Jakiego kształtu jest pergola?

  • Kwadrat
  • Koło
  • Pół koła

Zadanie 7. Kościółek św. Napomucena

Kościółek znajdziecie w głębi parku za mostkiem. Przyjrzyjcie się jemu uważnie.  Odpowiedzcie na następujące pytania:

Z czego jest zbudowany?

Co to za zapach?

Czym jest otoczony?

Co przypomina dach jego wieży?

Kościołek ten został zbudowany z modrzewia w XVI w. w miejscowości Koźle, ale kiedy mieszkańcy postanowili wybudować nowy kościół ten sprzedali do niedalekiego Kędzierzyna. Kościół więc rozebrano i na furmankach przewieziono, a następnie poskładano od nowa.  Po latach w pobliżu kościółka pociągnięto linię kolejową, sypiące się spod kół skry zagrażały budowli, dlatego znów ją sprzedano i przewieziono w nowe miejsce tym razem do Wrocławia.

Zadanie ( do wykonania tylko jeżeli wejście do kościółka jest udostępnione) : Znajdźcie średniowieczny krzyż pokutny.

Zadanie 9

Ponieważ jesteśmy w parku warto też zwrócić uwagę na przyrodę. Podczas całej wyprawy szukaj:

… czegoś co pachnie!

…czegoś, co ma sześć nóg!

…czegoś co jest bardzo malutkie!

…czegoś co biega!

…czegoś co ma paski!

…czegoś różowego!

…czegoś szorstkiego!

Jeżeli jest Was więcej podzielcie się zadaniami.

Zielony labirynt czyli co ciekawego można znaleźć w parku na wrocławskim Brochowie

Jeżeli mieszkacie we Wrocławiu lub jesteście tutaj przejazdem zdecydowanie polecamy wycieczkę po wrocławskich parkach. Są w większości bardzo zadbane i stanowią wspaniałe miejsce do wypoczynku i rekreacji. Wrocławianie chętnie grają na wielkich polanach w badmintona, frisbee i ringo, wędrują po alejkach czy uprawiają modny nordic walking. W wielu miejscach można też spotkać ludzi grających we francuską petanque. W Parku Południowym rozgrywane są co roku zawody.

Wrocławskie parki bardzo często są założeniami przypałacowymi (Park na Klecinie, Park Brochowski) lub też powstały jako parki miejskie, ale miały szczęście do założycieli, którzy włożyli w nie wiele pracy. Dzięki temu wiele wrocławskich parków może poszczycić się ciekawymi okazami dendrologicznymi.

W prawie każdym z wrocławskich parków znajdziecie coś niezwykłego. Tym razem chcemy  Was zaprosić do mało znanego parku na Brochowie.

Labirynt grabowy w Parku na Brochowie

Park na Brochowie ma długą historię, gdyż powstał pod koniec XVIII wieku jako założenie przy pałacowe. Zawdzięczamy go kanonikom reguły św. Augustyna, a dokładnie jego opatowi. Pierwszy park był w stylu barokowym i już wtedy miał labirynt. Tego typu atrakcje były typowe dla założeń barokowych, obok równo przystrzyżonych kobierców i starannie wytyczonych kwater.

Labirynt, którzy dziś znajdziecie w parku to grabowy labirynt zrobiony w latach 90tych XX wieku w ramach projektu rewitalizacji. Labirynt jest duży (co widać na zdjęciach), a graby mają wysokość ponad 2 metrów. Spacer po labiryncie to zabawa z pewną doza adrenaliny, gdy po dłuższym marszu w tunelu i kolejnym zakręcie człowiek natrafia na ścianę i musi zawracać. Przejście najdłuższej trasy zabrało nam dobre 20 minut i już się zastanawiałam czy znajdziemy wyjście. Labirynt stanowi rodzaj trójwymiarowej łamigłówki i wymaga ułożenia w głowie planu miejsc, w których się już było. Podobno najlepszym sposobem na wyjście z labiryntu jest trzymanie się zawsze prawej lub lewej ściany.  Labirynt jest utrzymywany w dość dobrym stanie, ale polecam do zwiedzania go założyć ubranie z długim rękawem i nogawkami ze względu na rosnące w nim gdzieniegdzie pokrzywy.

Wszystkim zainteresowanym historią labiryntów w ogrodnictwie polecam artykuł na http://swiatlabiryntow.blogspot.com/

Kanały w parku.

Park ma nie tylko labirynt, ale również bardzo ciekawe rozwiązanie wodne. Otóż stworzono tam kanały melioracyjne wzdłuż których biegną ścieżki. W wielu miejscach można nad kanałami przejść kładkami i mostkami. Kanały są na podobnej wysokości co ścieżki stąd niezwykłe wrażenie, które zapewne potęguje duże stado kaczek krzyżówek płynących obok nas.

W parku znajdziecie też mały plac zabaw i nieczynną fontannę.

P1080364

Poznaj świat mrówek

Mrówki to szalenie ciekawe owady, na dodatek pożyteczne – niszczą szkodniki i dbają o nasze lasy czyszczą je z martwych zwierząt. Nie ma jednak róży bez kolców. Mrówki opiekują się mszycami, które potrafią narobić sporo szkód w naszych ogródkach. Mszyce wydalają rosę miodową (spadź), która zawiera sporo cukru i dlatego mrówkom bardzo smakuje. Mrówki głaszczą mszyce czółkami, aby pobudzić je do wydalania spadzi, podobnie jak my doimy krowy. Przenoszą je na nowe, nie objedzone jeszcze roślinki i chronią przed biedronkami. To nie jedyne niezwykłe umiejętności mrówek, wiele z nich można poznać obserwując te pracowite owady. Nie trzeba w tym celu mieć formikarium (mrówkarium), wystarczy wybrać się na wycieczkę do parku lub lasu .

Mrówki można spotkać praktycznie wszędzie – te malutkie, które znajdziecie na chodnikach miast to hurtnice pospolite. Robotnice są czarne i mierzą około 4mm. Mieszkają pod ziemią, a ich gniazdo można rozpoznać tylko po dziurkach w ziemi, do których wchodzą. Królowa jest ponad dwa razy większa od robotnic i może żyć nawet 20lat. Jedyny raz kiedy wychodzi na powierzchnie to czas rójki. Ma wtedy skrzydła i w locie łączy się z samcem. Po zgromadzeniu wystarczającej ilości nasienia królowa ląduje, odłamuje sobie skrzydła i wykopuje w ziemi kilku centymetrową norkę. Gdy norka jest wystarczająco duża aby mogła się obrócić królowa zakopuje się od środka i składa pierwsze jaja.

Mrówki można spotkać również w zmurszałych pniach drzew – gmachówka drzewotoczna buduje tutaj gniazda. W lesie często można znaleźć duże kopce zbudowane z liści, igliwia i patyczków – to dosyć często mrowiska pospolitej mrówki rudnicy.

Zachęcam, aby na wyprawę wziąć ze sobą lupę, zeszyt i  kredki.

Przed wyprawą:

Zastanówcie się co mrówki mogłyby chcieć zjeść? Kawałek ciastka? Chleba? Groch? Owoce? nie krytykujcie pomysłów dziecka tylko weźcie malutkie próbki różnych pokarmów.

Mrówki znaleźć łatwo – mieszkają w tunelach pod ziemią (czasami przy chodnikach) w zmurszałych pniach drzew oraz w lasach w kopcach. Po znalezieniu mrowiska obserwujemy, najlepiej z lupą:

  • gdzie mrówki chodzą?
  • którędy wchodzą do mrowiska?
  • czy wchodzą na rośliny i co tam robią?
  • co robią jak się mijają ?
  • czy coś niosą?
  • które z wyłożonych przez nas przysmaków przypadły do gustu mrówkom?
  • pozmawiajcie o kolorach i wielkości mrówek oraz rzeczy które niosą.

Możecie wykonać w zeszycie rysunki mrówek oraz zanotować co zjadły. Wykonajcie zdjęcia, które potem wkleicie do zeszytu.

Po powrocie z wyprawy

Porozmawiaj z dzieckiem co mu się najbardziej spodobało podczas wyprawy. Co najlepiej zapamiętało? Czy pamiętacie jak wyglądał kopiec? Z przyniesionych ze spaceru skarbów tj. liście, kwiaty, patyki czy kamienie wykonajcie makietę terenu i kopiec. Za mrówki może posłużyć siemię lniane. Przyklejcie je do styropianowej tacki spożywczej za pomocą masy solnej.

Przedwiośnie w parku i ogrodzie

Obserwacja jest podstawową metodą poznawania. Dzieci obserwują zarówno ludzi jak i świat od urodzenia. Na początku wszystko jest dla nich nowe i trudne do zrozumienia, z czasem wiele rzeczy staje się znajome.  Może nawet zbyt znajome. Przechodzimy przez park zamyśleni czy dyskutując o codziennych sprawach, ale czy zachęcamy dzieci do obserwacji? Jak wiele niezwykłych zjawisk ucieka naszym oczom i uszom?

Podstawowe zasady:

  • Podczas obserwacji zachowujemy ciszę, a często też bezruch
  • Czasami trzeba trochę poczekać
  • Badać można nie tylko wzrokiem, zamknij oczy i posłuchaj, powąchaj!
  • Prowadź obserwacje cyklicznie np. zasiejcie rzeżuchę i obserwujcie co się dzieje po kilku dniach, po tygodniu etc. Wybierzcie krzew lub drzewo koło domu obserwujcie, co jakiś czas przez cały rok, jak się zmienia.

Rośliny

Jeżeli tylko nisko pochylicie głowy szybko wynajdziecie na szarych jeszcze trawnikach to czego tak bardzo brakuje nam zimą – kwiaty! Do najszybciej pojawiających się należą przebiśniegi,  krokusy, przylaszczki, narcyzy,  sasanki i pierwiosnki.  Podczas wspólnych obserwacji:

  • Szukajcie podobieństw – w czym obserwowane rośliny są do siebie podobne np. mają kwiaty
  • Szukajcie różnic – czym różnią się te kwiaty
  • Szukajcie dobrych nazw np. liście wąskie vs owalne
  • Korzystajcie z porównań – co ci przypominają te kwiaty? Jaki kształt?

Pamiętajcie, ze rośliny są nie tylko nisko, ale też wysoko nad waszymi głowami. Tutaj też znajdziecie kwiaty. Niektóre drzewa kwitną zanim pojawią się na nich liście. Kwiatami są  również te dziwnie zwisające grona np. u leszczyny.

Owady

Gdy tylko zrobi się ciepło owady wychodzą ze swoich zimowych ukryć, aby nacieszyć się słońcem i rozpocząć poszukiwania pokarmu. My podczas jednego spaceru w parku znaleźliśmy kowale bezskrzydłe oraz kolonię mrówek – gmachówki drzewotocznej.

Kowale bezskrzydłe to pluskwiaki często mylone z racji koloru z biedronkami.  Kowale mają bardziej wydłużone ciało i maja na ciele niezwykle ładny czarny wzór. Mają zwyczaj zbierać się wielkimi grupami – znaleźć je można na drzewach szczególnie na lipie drobnolistnej.

Mrówki na zimę zamykają się w swoich mrowiskach, ale również one, gdy tylko słoneczko zacznie przygrzewać ruszają na stare szlaki i szukają nowych. Jeżeli chcecie wiedzieć z jakimi mrówkami macie do czynienia warto nie tylko się przyjrzeć jak wyglądają , ale też jak żyją. Mrówki, które spotkaliśmy są duże, mają czarne nogi oraz głowy i rudawy odwłok. Jest kilka mrówek, które tak wyglądają, ale tylko gmachówka drzewotoczna mieszka w pniach próchniejących drzew. Przyglądając się mrówkom pamiętajcie, że to bardzo pożyteczne zwierzęta, niszczą wiele szkodników. Nie są agresywne wobec ludzi, o ile ci nie zaczną niszczyć ich mrowisk.

Ptaki

Wiosną pojawia się wiele ptaków śpiewających,  a i te które były u nas całą zimę śpiewają wiosną jakoś radośniej i zalotniej. Obserwując pospolite wróble i mazurki widać, że wszystkim w głowie amory.

sikorka modraPtakom nie tylko warto się przyjrzeć, ale również posłuchać.  Wybierzcie miejsce z dala od ruchu ulicznego, stańcie i zamknijcie  oczy. Postójcie trochę bez ruchu i słuchajcie śpiewu ptaków. Skąd nadchodzi? Czy słychać dwa ptaki śpiewające taka samą pieśń? Może sobie nawzajem odpowiadają?

Odbudowa gniazd to zadanie w sam raz na przedwiośnie. Napotkana przez nas gromada gawronów bardzo dzielnie zabrała się do roboty. Widać jak zbierają gałązki z ziemi i zanoszą wysoko na szczyty drzew. Gdy przyjrzeć się im uważnie widać, że jeden ptak siedzi w gnieździe, a drugi na najbliższej gałęzi jakby nadzorował wiosenne porządki. Gawrony budują gniazda w koloniach. Na jednym drzewie naliczyliśmy dwanaście dużych gniazd.

Przyglądajcie się mijanym ptakom. Czy aby na pewno potraficie wszystkie nazwać? Nawet gołębi można spotkać w naszych parkach kilka gatunków. Obok najbardziej znanego skalnego zwanego też miejskim pojawia się elegancki grzywacz oraz nieco mniejszy siniak.

Uważne obserwacje drzew dadzą równie ciekawe efekty. Można na nich wypatrzeć nie tylko ruchliwe sikorki (na zdjęciu) czy pięknie śpiewające zięby, ale również niepozorne kowaliki czy pełzacze ogrodowe. Pełzacz kamufluje się fantastycznie na korze starych drzew. Prawie nie sposób go zauważyć, gdyby nie to, że się rusza. Ma niezwykły cienki dziobek, którym wyszukuje w zagłębieniach kory owadów. Podobne zajęcie ma nieco bardziej ciekawie ubarwiony kowalik. Kowalika znajdziecie jednak często wędrującego po drzewie …głową w dół.

Ssaki

Wiewiórki wiosną ruszają na poszukiwanie pochowanych w przeróżnych miejscach orzechów. Z niektórych z nich wyrosną młode drzewka. Przedwiośnie to pora, gdy dieta wiewiórek jest skąpa dlatego sięgają po wszystko co znajdą  – jaja ptaków, mrówki, nasiona.  Jeżeli przyjrzycie się szyszkom, które spadły z drzew to często znajdziecie takie obgryzione – to właśnie robota wiewiórek.